Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w domowym zaciszu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w domowym zaciszu. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 października 2015

Łatwe i sprytne oszczędzanie

   Oszczędzanie nie jest takie trudne jakby się wydawało. Przedstawię Wam kilka prostych sposobów, które ja stosuję i dzięki temu, zawsze mam odłożone kilka groszy na czarną godzinę. Nie są to może dziesiątki tysięcy, ale wychodzę z założenia, że grosz do grosza i będzie kokosza.




piątek, 3 lipca 2015

Ach, te przydasie

   Przyda się, na pewno! Ileż to rzeczy mam w domu, których nie używam, ale szkoda mi je wyrzucić, bo jestem prawie pewna, że kiedyś nadejdzie ten dzień, kiedy będę akurat ich potrzebować. To nic, że nieraz leżą latami, zagracają i tylko przeszkadzają. A ja, jak ten chomik, zbieram kolejne przydasie, bo nóż coś z tego przyda się :)
Od ubrań, butów, firanek, zasłonek, po talerze, kubki, porcelanowe figurki i wszelkiego rodzaju "pierdółki". 



środa, 24 czerwca 2015

Spokojnie

   Ostatnie wydarzenia, a po trosze też pogoda i kiepski biomet sprawiły, że mocno wyhamowałam z wszystkimi moimi planami i aktywnościami. Po bardzo aktywnym maju, czerwiec rozpoczął się dla mnie od kilku ważnych zmian, które o dziwo wprowadziły w moje życie właśnie ten błogi spokój.



poniedziałek, 22 czerwca 2015

Zimna kawa, to nie dla mnie

   Dziś znów wypiłam zimną kawę, dojadłam płatki po córce i przeżułam czerstwą piętkę kończącego się chleba. Znów. Coś jest chyba nie tak, dlaczego matki tak bardzo się poświęcają w ogóle nie pamiętając o swoich potrzebach? Kiedy damy naszym dzieciom dorosnąć?


wtorek, 24 lutego 2015

wtorek, 17 lutego 2015

Mała apteczka dziecka LEKI

   Jestem za leczeniem się w naturalny sposób, ale zdarzają się sytuacje, kiedy nie poradzimy sobie bez aptecznych leków. Każdy ma w domu szafkę lub półkę wydzieloną na ich przechowywanie, tzw. apteczkę. Z momentem pojawienia się w naszym życiu dzieci zapas wszelkich leków powiększa się i to sporo. Czasem niektórzy rozpędzą się, aż nadto. Przedstawię Wam moje MUST HAVE, czyli leki oraz inne przydatne specyfiki dla dzieci, które zawsze mam w domu (kolejność przypadkowa). Czy według Was to wystarczy? Czy dodałybyście do tej listy coś jeszcze?

Do powstania wpisu zainspirował mnie poniższy obrazek. 

źródło: http://rysunkiannyl.blogspot.com/2015/01/moje-dziecko-jest-cpunem.html


Pochodzi z tekstu pt. "Moje dziecko jest ćpunem !". Możecie się z nim zapoznać TUTAJ

niedziela, 1 lutego 2015

SnowLove

   Piątek, ostatni dzień szkoły. Za oknem leje. Dzieci smutne, bo jak tu się cieszyć z tego deszczu i błota na ferie? I stał się cud. Budzimy się w sobotę rano, a za oknami bielusieńko! Od razu na buziach pojawiły się uśmiechy. I czym prędzej do zabawy w białym puchu, najlepiej w piżamkach, bez śniadania - a jak :)



wtorek, 20 stycznia 2015

Reniś

   Moja córka bardzo lubi zwierzęta, kocha je tak bardzo, że najchętniej by je wszystkie wyściskała, wyciumała i oczywiście trzymała w domu, żeby się nimi opiekować :) Prym wiodą psy, konie i koty, to jej ulubieńcy. Nikogo już chyba nie dziwi, że gdy wchodzi do pokoju moich dzieci to widzi kilkanaście kotów i psów różnej maści i wielkości, na szczęście zabawkowych.
Jako, że mamy zimę, nastąpiła u niej ostatnio mała zmiana, na celowniku są teraz pingwiny 
i renifery :) Z reniferami to już jest zakręcona na maksa. Zapałała do nich miłością tak ogromną, że przez ostatni miesiąc nie dawała nam żyć, prosząc o kolejne zabawki/przedmioty z reniferami. Opanowała też do perfekcji szybkie wyłapywanie w sklepie wszystkiego co było z nimi związane. 

wtorek, 21 października 2014

Popisowy opis tworzenia posta

   Chciałabym się z Wami podzielić moim sposobem na napisanie posta. Wiem, wydaje się to banalne, ale nawet ja samą siebie muszę trzymać w ryzach pod tym względem i stosuję pewne "wspomagacze".

sobota, 22 lutego 2014

Chwileczka

           Pogoda w sobotę nie nastraja, póki co,do spacerów. Zimno, mokro - brrr,ale w końcu taki mamy klimat, no nie? :-) W weekendy Łucja może chodzić w piżamie do południa, rodzinne śniadania przeciągają się w nieskończoność - uwielbiamy być tak blisko siebie, zwłaszcza, że cały tydzień to gonitwa i dopiero wieczorami  mamy okazję, żeby porozmawiać w spokoju. W soboty budzę się jeszcze zgodnie z budzikiem ustawionym od poniedziałku do piątku  na 6.00 - chyba mój organizm z rozpędu tak musi...I to jest właśnie ta godzina tylko dla mnieeeeeeee. Nadrabiam zaległości z prasy, delektuje się kawą w ulubionym kubku, a w tle gra moja ukochana Trójeczka z pierwszokomunijnego radia mojego męża:-) Ten oldschoolowy magnetofon ma w sobie to coś. Przeżył nawet imprezy studenckie w akademiku. A teraz córka ogląda go jak muzealny eksponat. Mąż znalazł na strychu swojego rodzinnego domu jakąś kasetę i zrobił Łucji krótki wykład na temat nośników nagrań ;-)
Okładka Angory, jak zwykle, okraszona jest  "maziakami" wykonanymi przez Łucuśkę- jest szybsza ode mnie - zawsze musi ją dodatkowo ozdobić.




zuza