Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handmade. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handmade. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lutego 2015

DIY Znikający szablon na tkaninie

   Dzisiaj pokażę wam jak wykonać domowe czary-mary i zrobić znikający szablon na tkaninie (nie tylko). Przyda się wam to podczas szycia, a już na pewno podczas haftowania.
Ja właśnie chcąc wyhaftować pewien wzór, zaczęłam zastanawiać się jak mam sobie przygotować szablon, który będzie później łatwy do usunięcia. Planowałam wykonać go ołówkiem, ale potem musiałabym tkaninę wyprać, aby zniknął, o długopisie nie wspomnę, bo nie zejdzie w ogóle. Wtedy właśnie zaświeciła mi się żarówka nad głową, niczym u pomysłowego Dobromira. Na ten sposób mogła wpaść tylko mama dziecka uczęszczającego do szkoły. Przedstawiam Państwu ZNIKAJĄCY DŁUGOPIS Pilot Frixion!



wtorek, 23 grudnia 2014

Świąteczne szycie


      W ostatnią niedzielę, podczas kiermaszu świątecznego w RCKP, odbyły się nasze pierwsze warsztaty tworzenia ozdób świątecznych. TutajMamy z pomocą Dziecka w Krośnie przygotowały szeroki wybór zajęć. Dzieci i dorośli wykonywali ozdoby z filcu, materiału i papieru. Największym zainteresowaniem cieszyło się szycie z tkanin. Dzieci bardzo chętnie zabierały się do pracy i bardzo starannie zszywały swoje ozdoby. Ta forma tworzenie przypadła też do gustu dorosłym, dzięki czemu można powiedzieć, że warsztaty były głównie szyciowe. Podczas tworzenia słuchaliśmy kolęd w wykonaniu Arki Noego. Muzyka łatwo wpadała w ucho i dzieci podśpiewywały sobie pod nosem ulubione kolędy co dodatkowo wprawiało nas w przedświąteczny nastrój.

czwartek, 24 kwietnia 2014

Ćwirki

             Zgadzam się z Asią-wiosna rzeczywiście wyczekiwana. Zresztą jak co roku czekam z utęsknieniem na wybuch zieleni, zapach pierwszej koszonej trawy, kwitnącej magnolii. U mnie na balkonie w bratkach zagnieździły się Kratowniki Groszkowe. Może nie śpiewają zbyt ładnie, ale oko można nacieszyć;-)



zuza

środa, 23 kwietnia 2014

TUTU Tiulowe szaleństwo

   Zaczęło się od tego, że kilka miesięcy temu chciałam kupić taką spódniczkę dla Izy. Niestety ceny zwalały z nóg. Co jakiś czas wracałam do nich i tęsknym okiem przeglądałam, aż w końcu narodziła się myśl - sama taką zrobię! Zaczęłam buszować w Internecie i gdy już wiedziałam więcej niż mniej, złożyłam zamówienie na tiule... Listonosz przyniósł mi paczkę o 8 rano. Otworzyłam ją i od razu zaczęłam robić! W piżamie, bez porannej kawy, ale z zapałem jak nigdy. Te tiule były tak piękne, a praca tak łatwa i przyjemna, że nie mogłam się od niej oderwać. Chwila moment i spódniczka była już gotowa. Moja mała tancerka zaaprobowała mój twór, a nawet zamówiła kolejną, ale krótszą :) Kolejne tiule już zamówione, a w głowie mnożą mi się pomysły na kolejne połączenia kolorów, długości, dodatki.... Normalnie szaleństwo!






Asia