środa, 2 września 2015

...lat temu

       Przeglądam stare fotografie. Zżółknięty, podniszczony papier. Na jednej z nich stoi moja babcia. Tylko na zdjęciu nie jest babcią. Stoi na łące z bukietem polnych kwiatów, z zawadiackim uśmiechem patrzy prosto w obiektyw, delikatnie mrużąc oczy, a jasna spódnica smagana letnim wiatrem oplata jej kolana. Warkocz opada na jej prawe ramię. Nie wiem ile może mieć lat - dwanaście a może piętnaście. Jeśli dobrze określiłam jej wiek to wojna niedawno skończyła się. 



       Nie wystarcza mi wyobraźni na ogarnięcie ogromu zniszczeń w ludzkich sercach po stracie bliskich w bezsensie wojennych czasów. A jednak z wielu opowieści mojej babci wynika jasno, że chociaż tamte pokolenia dotknęło okrutne doświadczenie to ludzie śmiali się i żartowali. Wieczorami spotykali się i urządzali potańcówki. Babcia mówiła często, że w ludziach była wtedy tak ogromna radość i chęć życia, że wykorzystywali każdą okazję do rozrywki, bycia ze sobą, rozmów. Dziewczęta chciały podobać się chłopcom, chłopcy chcieli imponować dziewczętom. Życie toczyło się swoim torem a młodzież korzystała z uroków młodości. 
    Dziś mamy fantastyczne narzędzia do kontaktowania się z innymi! Możemy widzieć, mówić, słuchać. Portale, blogi, fora. Miało być bliżej i lepiej. A jak jest naprawdę? Kiedy ostatni raz zadzwoniłam do bliskich i bezinteresownie zapytałam "co u ciebie", a nie tylko kliknęłam "lubię to" pod zdjęciem z urlopu. A może wyciągnęłam dawno nie widzianą koleżankę na kawę. Czy kiedyś zrobiłam prosty, niewyszukany obiad i zaprosiłam sąsiadów, którzy z niewzruszoną cierpliwością przyjmują dla mnie paczki od kurierów?
Nie odwlekać, nie przeciągać. Moje życie jest tu i teraz. Nie jutro, nie wczoraj. Teraz. 

      Przy okazji polecę Wam film, który niedawno odświeżyłam sobie. Ponieważ mój dzisiejszy temat wyszedł od lat czterdziestych ubiegłego wieku to film także o tamtych czasach.

Jutro pójdziemy do kina (reż. M. Kwieciński)









 zuza










17 komentarzy :

  1. Wiesz, i u mnie coraz więcej takich refleksji. Chcę czerpać z życia pełnymi garsciami :). A film... jeden z moich ulubionych, często do niego wracam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, i u mnie coraz więcej takich refleksji. Chcę czerpać z życia pełnymi garsciami :). A film... jeden z moich ulubionych, często do niego wracam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeraźliwie smutny i prawdziwy jest ten film. Warto powspominać, obejrzeć coś takiego, żeby docenić jakie szczęście mamy żyjąc w tych czasach. Póki co.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wtedy ludzie- tak ogólnie- pragnęli być szczęśliwi mimo wszystko, teraz często mimo wszystko czują się nieszczęśliwi. Paradoks.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post. To ulubiony film mojego męża, a ja oglądałam go z nim tysiące razy. Polecam każdemu...

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie musimy obejrzeć ten film

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam stare fotografie, moja babcia ma ich cała szufladę, ledwo sie domyka, lubie tam poszperac

    OdpowiedzUsuń
  8. Oby nigdy nas i nasze dzieci nie dotknęły lata wojny!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. i to jest dojrzałośc Zuza. W pewnym momencie zaczynamy docenia rzeczy zwykłe :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak oglądam wojenne filmy zawsze podziwiam tych ludzi, że pomimo bólu, krzywy potrafili się cieszyć, bawić, brać śluby. Oni mimo wszystko czerpali z życia ile się da...

    OdpowiedzUsuń
  11. Prawdziwy ten post... smutne jest to, że dzisiaj przeglądając media społecznościowe, czytając posty zamieszczone przez znajomych nie czujemy już potrzeby, żeby się z nimi spotykać, dzwonić...bo niby po co? Jak wszystko wiemy z facebooka? A ludzie potrzebują czasami zwykłej rozmowy, nawet o byle czym... My też..a potem się dziwimy, że w gruncie rzeczy, poza rodziną nie mamy nikogo i czujemy się samotni.

    OdpowiedzUsuń
  12. I w taki sposób znalazłam film na dzisiejszy wieczór ;)
    Czasy się zmieniają, to prawda, ale i tak mam wrażenie, że to wszystko zależy od jednostek a niekoniecznie od pokolenia. To, czy potrafimy cieszyć się życiem najczęściej zależy od nas samych.

    OdpowiedzUsuń
  13. Powinniśmy doceniać to, że nie musieliśmy żyć w tych trudnych czasach ...

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziś ludzie nie doceniają wolności... Wolności od wojny, cierpienia. Nie szanują życia innych, ale też nie szanują swojego życia, bo najzwyczajniej nie potrafią się nim cieszyć. Zaczynamy doceniać to, co mamy dopiero, gdy to utracimy. A czasami łatwo jest zatracić się w bezsensownym dążeniu do tego, czego wcale mieć nie musimy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ładnie to napisałaś :) Lubię, kiedy od czasu do czasu ktoś mi przypomni, co jest ważne :)

    OdpowiedzUsuń
  16. To jest prawda. Tutaj nawet nie trzeba szukać codzienności z czasów naszych babć, wystarczy nasze dzieciństwo...tak różne od tego, jakie mają dzisiaj dzieci. Kiedyś z sąsiadami widywało się codziennie, rozmowy na ulicy, spotkania na kawę, "imprezy" pod byle pretekstem. Bez internetu, telewizora to była najlepsza rozrywka - kontakt z innymi. I to poczucie wspólnoty i że zawsze na kogoś można liczyć.

    OdpowiedzUsuń