piątek, 5 czerwca 2015

Podróż mojego życia

          Wakacje zbliżały się wielkimi krokami i żadnych oficjalnych  planów wyjazdowych. Podczas  kolacji,  z głupia frant, sprowokowałam  rozmowę z rodzicami, że może to już świetny moment na to, żebym pojechała na swoje pierwsze samotne wakacje. 



         Plan, tak naprawdę, w głowie już był mocno nakreślony. Trasa mojej podróży przestudiowana palcem po mapie. Zapragnęłam zobaczyć stolicę Wielkopolski - ruszyć śladami bohaterów  Jeżycjady (sądzę, że sporo z Was doskonale wie o czym piszę).  Połączenia PKP i PKS sprawdzone. Moi korespondencyjni przyjaciele z drugiego krańca  Polski poinformowani, że czekamy już tylko na zielone światło od moich rodziców. 
         I jest! Jest ZGODA! Nie ukrywałam zaskoczenia, bo chociaż miałam ogromne nadzieje to liczyłam się z tym, że nie usłyszę tego co słyszę! Byłam nastolatką, która przed godziną dwudziestą pierwszą miała być w domu. Do tej pory o żadnych samotnych wyjazdach nie było mowy. ZGODA! Cudownie! Świat, no przepraszam, Polska zaprasza! Ekscytacja sięgała sufitu. Plecak spakowany, bilety kupione, karty telefoniczne gotowe do użycia - podczas przesiadek mam dzwonić do domu i informować o etapach podróży.
         Wszystko idzie gładko - żadnych niespodzianek. Nie będzie w mojej opowieści nagłego zwrotu akcji czy niezwykłych przygód przyprawiających o dreszcze.
         W mojej pamięci pozostał, z tamtych wakacji, smak ziemniaków popijanych kwaśnym mlekiem. W dłoniach faktura kwiatów, z których robiliśmy wianki. Roznoszący się po okolicy dźwięk swobodnego i  niewymuszonego śmiechu podczas upalnych wieczorów. Uczucie radości, gdy udało się nam  zdobyć spawalnicze szybki, które zaraz miały służyć do oglądania przez nie zaćmienia Słońca. I ciarki przechodzące po plecach, gdy barwa światła zaczynała nienaturalnie zmieniać się. Papierosy palone ukradkiem w drodze do wiejskiego sklepu, rozmowy do późna. Niewinne flirty i dotknięcie dłoni niby to przypadkiem...
          Żaden inny wyjazd nie wiąże się z tak cudownymi wspomnieniami. Potem już  ani świetne hotele, ani egzotyczne miejsca nie przyprawiały mnie o takie przyspieszone bicie mojego nastoletniego serca jak tamten czas spędzony z lekkością duszy i ogromnym apetytem na życie. 


Nieodłącznie przy tych wspomnieniach:



 zuza
 
.

20 komentarzy :

  1. Takie wyjazdy są najlepsze, nie ma co :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Poznań <3 :-) Oj u mnie był taki szok, gdy rodzice pozwolili mi wyjechać na wakacje z siostrą. Tez musiałam się wcześnie meldować w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poznań to był cel mojej podróży, ale po drodze odwiedziłam znajomych w okolicach Krotoszyna i to stamtąd mam tak urocze wspomnienia.

      Usuń
  3. Ach, nabrałam ochoty- w tym roku chociaż jeden weekend tylko dla mnie :) Ahoj przygodo! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz teraz piękne wspomnienia ... Super wypad:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja to zawsze miałam problemy z samotnymi wyjściami z domu a co dopiero z wakacjami. Pierwsze wakacje bez rodziców miałam dopiero jako pełnoletnia osoba...

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie i potem nawet zwykłe miejsca albo zapachy kojarzą się z prawdziwą magią!

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie wspomnienia są boskie! :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam z uśmiechem :) I tych wspomnień nikt Ci nie zabierze. Powtórzę za Kasią- szczęściara z Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pamiętam takie wyjazdy :) takie emocje już nie wrócą, ale pozostaną w pamięci - mam nadzieję, że na długo.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna wypraw, po takich wakacjach zostają niesamowite wspomnienia. Też ma takie wakacje, które będę wspominać pewnie do końca życia

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajne wspomnienia, świetna wyprawa - czegóż chcieć więcej?:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeżyć przygodę - to jest to! Być wolnym jak ptak - zdanym na samego siebie, rządnym wrażeń :) I do tego zebrać takie wspomnienia które przytoczyć można po kilku latach nam... bajka! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. przypomniałaś mi młodzieńcze lata, takie bez zobowiązań, wolne, nawet pieniędzy tak nie było trzeba... wyfruwało sie z domu i nie myślało o końcowym celu... ach jakże pięknie było ... :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja zawsze muszę mieć wszystko zaplanowane dlatego wyjazdy ze znakiem zapytania nie są dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No i obudziłaś wspomnienia. Tak na dobry sen :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pewnie gdyby nie ten pierwszy, niezapomniany samodzielny wyjazd, inaczej patrzyłabyś na świat, na podróżowanie. Fajnie mieć takie wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń