środa, 22 kwietnia 2015

Na kwaśne jabłko!

     Zawsze gdy powraca temat bicia dzieci  przypomina mi się historia pewnego ojca, który widząc jak jego synek uderza łopatką inne dziecko, wbiega do piaskownicy, wydziera syna za ramię, odprawia porządne lanie i krzyczy : Ile razy mam ci powtarzać, że nie wolno bić słabszych!




     Z badań wynika, że 60% naszych krajanów tłucze swoje dzieci i w tłuczeniu tym nic złego nie widzą. W domach tych rodzin dzieci postrzegane są jako własność rodziców, a wtrącanie się w nie swoje sprawy jest niemile widziane. 
     Odkąd jestem matką  zaczęło mi zależeć na tym, aby świat, który otacza mnie i przede wszystkim moje dziecko, był światem wolnym od przemocy, przekleństw, złości. Za dużo wymagam? Dobrze, w takim razie tylko okolica...?... środowisko?...rodzina?
   Czyż nigdy nie zdarzyło mi się dać małego, ale uczącego pokory i posłuszeństwa klapsa? Czy wyprowadzona z równowagi nie wycedziłam kilku słów przez zaciśnięte zęby? A może kiedyś złapałam mocno za przedramię i potrząsnęłam parę razy - tak dla przywrócenia do pionu? A ile razy krzyknęłam "daj mi wreszcie święty spokój!", "ile razy można ci powtarzać!?". Przecież ja wychowuję! Ustalałam granice i egzekwuję.  
    A gdzie jest ta granica między zdroworozsądkowym wychowywaniem w duchu miłości, empatii i zrozumienia a  traktowaniem dziecka jak podmiot, który ma nas słuchać? I dlaczego duzi biją małych? 
    Dziś jestem przekonana, że w dużej mierze to bezsilność. Łomot to skrót do wyegzekwowania posłuszeństwa. Poza tym tak robili też rodzice rodziców. Bijący sami kiedyś doświadczyli  przemocy.  Za każdym razem z pseudo neutralizującymi scenę przemocy słowami zapewniającymi o tym, że "to dla dobra i kiedyś będziesz mi za to wdzięczny!" 
    Bądźmy tymi, którzy przerwą ten łańcuch...Nie chowajmy się ze swoimi frustracjami za krzykiem, klapsem - przemocą wobec własnych małych dzieci. 









zuza

25 komentarzy :

  1. W październiku byłam na ślubie kuzyna. W Kościoła facet wyciągnął dziecko, około 6 letnią dziewczynkę. Zaniósł ją na parking i zbil. Dźwięk klapsa i płaczu dziecka niósł się po Kościele. I jeszcze bezczelny zabronił jej płakać. Gdyby to nie był ślub kuzyna urzadzilabym facetowi awanturę. Cała trzeslsm się ze złości. Teraz czuję się źle, że jednak nie zareagowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, najgorsze w tym wszystkim jest to, że NIKT nie zareagował...przejmujemy się wojną gdzieś w innych krajach, piszemy posty piękne o dziecku które się poddaje na widok aparatu, a obok siebie, na naszym podwórku odwracamy głowy, żeby nie widzieć i nie słyszeć...i to jest straszne...to ciche przyzwolenie tyranom...bo gdyby ten ojciec bił kogoś dorosłego? wszyscy by zareagowali zapewne...a dziecko? cóż to TYLKO dziecko...wiem jak się czujesz, bo ja też odwracałam głowę zawsze,,ale powiedzialam STOP. trzeba reagować!

      Usuń
    2. Mnie sie zdarzyło raz podejść do kobiety w przebieralni na basenie gdy ta wykręciła córce rękę za to że mała za wolno się przebiera a matce spieszyło się. Nie wiem czego sie spodziewałam...W każdym razie kobiecina szybko zareagowała na moją uwagę słowami : "A spierd...aj pani!" I to mnie się zrobiło wtedy głupio, że się odezwałam...

      Usuń
  2. Święta racja!!
    Boli mnie też jak słyszę obraźliwe wyzwiska

    OdpowiedzUsuń
  3. myślę, że bicie dzieci wynika z frustracji rodziców, z ich braku pomysłu poradzenia sobie z problemem. Owszem leciutki klaps w tyłek żadnemu dziecku nie zaszkodzi ale... nie jestem zwolennikiem tego typu kary. A to co ostatnimi laty nagłaśniają media.. aż głos się na głowie jeży !
    / odwiedziłam Wasze miasto w poniedziałek, piękne i słoneczne :) /

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie dałaś jakoś znać, że jesteś - chociaż kawę wypiłybyśmy szybciutką.

      Usuń
    2. Widzę, że koleżanka z http://www.wkawiarence.pl/ nie bardzo zgadza się z tekstem i chyba do końca go nie zrozumiała - leciutki klaps w tyłek żadnemu dziecku nie zaszkodzi ????

      Usuń
  4. Masz 100% rację, Ci którzy biją mają problem ze sobą i uzewnętrzniają go właśnie bijąc słabszych...
    Obiecałam sobie, że nie uderzę swojego dziecka choćby nie wiem co!
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie nigdy rodzice nie uderzyli, no chyba że mama przeciągnęła ścierą po plecach. Moje kuzynki były ciągle bite. Bite... To za mało powiedziane. Tłuczone byłoby lepszym słowem. I dziewczyny nie potrafią ułożyć sobie życia. Mają fatalne kontakty z rodzicami. Pewnie bicie nie jest jedynym powodem, ale myślę, że istotnym. Chociaż mam wrażenie, że w czasach mojego dzieciństwa (jestem 30 +) bicie było czymś normalnym. Przykre to. Ale tak jak piszesz to są naleciałości pokoleniowe.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez jestem z pokolenia 80 i większość moich równolatków było bitych. Pytanie tylko jakimi dziś byliby ludźmi, gdyby w to miejsce dostaliby cierpliwość i zrozumienie.

      Usuń
  6. Zdarza mi się krzyknąć ale nie wyobrażam sobie żebym mogła uderzyć mojego synka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez się zdarza krzyknąć, ale uświadamiam sobie, że ten krzyk to krzyk mojej bezsilności a nie mądrości

      Usuń
  7. Nie uderzę nigdy.. Nie biję męża, siostry, szwagra, mamy, taty, teściowej - czemu miałabym uderzyć syna? Taki sam człowiek jak inni...

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie najbardziej szokuje i boli, że co chwila w wiadomościach pobite w stanie ciężkim niemowlę lub kilkulatek, to przerażające dokąd ten świat zmierza.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bicie?? Jak można bić bezbronne dziecko!
    Oczywiście jeśli ktoś tak robi to ma ogromny problem sam ze sobą i moim zdaniem powinien się leczyć!

    Ja nigdy nie biłam i nie będę bić nikogo!
    A z dzieckiem należy rozmawiać, tłumaczyć a nie wyładowywać na nim swoją złość.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie dałam dziecku klapsa i mam nadzieję, że nigdy ręką mnie nie zaświerzbi, ale niestety nie jestem idealną matką i nie zamierzam takiej udawać. Gdy tracę nerwy, a moja córka udaje że nie słyszy mnie pora enty podnoszę głos. W ogóle jestem dość nerwowa, pedantka, perfekcjonistka- to jest mieszanka wybuchowa. I tak bardzo się poprawiłam, ale nie będę kłamać- krzyczę czasem na swoją córeczkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie podniosę ręki na moje dziecko, gdyby to się zdarzyło chyba bym sobie nie wybaczyła. Mam wyrzuty, gdy czasem podniosę na nią głos - ale cóż ideałem nie jestem - a mój "aniołek" czasem potrafi nieźle wyprowadzić z równowagi ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jako dziecko dostałam klapsa za głupotę, do dnia dzisiejszego pamiętam jak się czułam. Dlatego obiecałam sobie, że nigdy moje dzieci tego upokorzenia niedoświadczą.

    OdpowiedzUsuń
  13. Masz rację, że bicie to przelewanie frustracji na dziecko. U mnie w domu bicie to była kara, która była stosowana. Jak dla mnie zbyt często i pamiętam jak się wtedy czułam. Postanowiłam przerwać ten łańcuch, bo nie chcę by moje dzieci kiedykolwiek się tak czuły, jak ja wtedy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo kochana! Nie mam sensu tego ciągnąć.

      Usuń
  14. Bicie to przejaw bezsilności i słabości...a jeszcze upokarzanie dziecka przy innych? Okropność :/ nigdy nie dopuszczę do tego w swoim domu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Agresja i przemoc jest wynikiem słabości i braku argumentów. Jest to upokorzenie człowieka - nieważne czy małego czy dużego czy całkiem dorosłego. To jest rozwiązanie najgorsze z możliwych. Tak samo jak czyny tak i słowa - obraźliwe i krzywdzące.
    Dostałam w życiu od rodziców kilka klapsów. Nie było to rutyną. Ale te które dostała, pamiętam dobrze. Jaswojego dziecka nie uderzyłam nigdy i (pomóż mi Boże) nigdy nie uderzę. Nigdy też na Młodego nie krzyczę. Owszem, reprymenda to co innego, ale nie "drę ryja" i nigdy tego nie robiłam. Według mnie - nie tędy droga.

    OdpowiedzUsuń
  16. Całkowicie się z Tobą zgadzam, my też jesteśmy z tych "niebijących" rodziców, chociaż przyznam że często ludzie , szczególnie starsi uważają że przesadzamy , argumentując że przecież mały klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził...dla mnie BZDURA

    OdpowiedzUsuń
  17. http://www.charaktery.eu/wiesci-psychologiczne/2589/Wspomnienie-Alice-Miller/
    Świetny artykuł doskonale współgrający z postem, pokazujący jak wiele złego przynosi karanie cielesne dzieci.

    OdpowiedzUsuń