wtorek, 6 stycznia 2015

A, Be, Ce...

    Co roku w mediach, mniej więcej o tej porze, pojawiają się informacje dotyczące podsumowań, statystyk i wyliczeń z różnych dziedzin. Najchętniej oglądany film na YT,  najczęściej wpisywane hasło w Google, ile wódki wypił statystyczny Polak, iloma kilogramami kiełbasy ją zagryzł i ile przy tym książek przeczytał. Niestety ilość zjedzonych hamburgerów w naszym kraju jest kompletnie nie proporcjonalna do ilości kupionych i wypożyczonych książek ( już nie mówię o przeczytanych). Nie ma co biadolić nad tym stanem rzeczy. Pragnę, żeby moja córka rozkochała się w książkach tak jak ja. Żeby sięgała po nie niemal automatycznie - tak jak w niektórych domach włącza się telewizor zaraz po wejściu do mieszkania. Ale to samo się nie stanie. Przykład idzie z góry. Czytamy dziecku. Dużo czytamy. Od zawsze. Na głos i o różnych porach dnia. 
  Czytanie pomaga w zrozumieniu świata i siebie, uczy samodzielnego myślenia, rozwija wyobraźnię i empatię.
   Łucja ma od jakiegoś czasu własną kartę biblioteczną i regularnie odwiedzamy wypożyczalnie. Ustaliłyśmy taka zasadę, że przy każdym wypożyczeniu córka sama wybiera dla siebie dwie pozycje - mogą to być książki tylko z obrazkami, a ja kolejne dwie dla niej - już do czytania. Dziś jest już tak, że świat literacki jest dla niej bardziej atrakcyjny niż świat bajek animowanych.























zuza


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz