środa, 26 listopada 2014

Gra warta świeczki

      Kilka dni temu, robiłam porządki w szafce z zabawkami, książkami i całym mnóstwem kartek, karteczek, na których jest jedna kreska i już wg mojej córki nie nadają się do dalszego użytkowania. Selekcję, co jeszcze potrzebne a co można przekazać młodszemu kuzynostwu, przeprowadzam zawsze z dzieckiem. I zawsze potem obiecuję sobie, że następnym razem zrobię to jednak sama - "mamo, tego nie wyrzucaj! to mi się przyda" - i nieklejące naklejki oraz budzik rozebrany na części, których już dawno brakuje ponownie lądują w czeluściach komódki. Tak się rozpędziłam o tych porządkach...., ale nawiązując: przebrałam także gry, których już troszkę uzbieraliśmy. Bo im wieczory dłuższe tym dłuższa jest także lista gier, w które rodzinne angażujemy się. Czasami jest tak, że nie kupujemy nowych gier tylko wymieniamy się ze znajomymi, którzy mają coś nowego a my  polecamy i pożyczamy im nasz nowy zakup. Przy dzisiejszych cenach gier to naprawdę dobry pomysł :-).
         Oto kilka pozycji, w które namiętnie gramy co najmniej od półtora roku. Zawsze staramy się wybierać gry, które zaangażują wszystkich członków rodziny. 
Hit tego roku i nie tylko ja tak uważam: 



 Kto jeszcze nie poznał gorąco zachęcam.  Proste zasady, dużo śmiechu - dobra zabawa gwarantowana.


Jenga - to zręcznościowa gra towarzyska. Dla osób niecierpliwych ( czyt. dla dzieci z motorkiem) niewskazana. A może powinnam napisać, że wręcz przeciwnie - małe dzieci są zachwycone gdy wieża z klocków wreszcie z hukiem rozleci się!




Warcaby, skoczki i wszystko to co można rozegrać na tej planszy. Żałuję bardzo, że nie zdążyłam sfotografować przed  zniszczeniem prowizorycznej planszy i pionków. Zrobiliśmy je w trakcie urlopu, gdy któryś dzień z kolei padał deszcz a my z nakrętek, guzików i zatyczek do solniczki rozgrywaliśmy kolejne partyjki.



Ta obrazkowa wersja dla młodszych dzieci była jedną z pierwszych gier naszej córki. Obrazek do obrazka. Tyle w tym temacie.  I od razu wersja "dorosła"








Przy obrazkach zostajemy, bo przecież mamy jeszcze "pamięć" czy jak kto woli "memory". Gdy Łucja była młodsza rozkładaliśmy tylko kilka par kart obrazkowych. Teraz jest tak, że często jestem ogrywana przez najmłodszego członka rodziny - wystarczy, że na chwilę ucieknę gdzieś myślami...



"Łap Zwierzaki" dodawanie i odejmowanie do 10. opanowane po kilku rundach. Gramy w to pięć razy w tygodniu. Nie wiem kiedy się znudzi. Na opakowaniu jest info, że to gra od ośmiu lat  wg mnie dla dzieci 5+.





Gra dla dwóch detektywów. Trzeba wykazać się umiejętnością logicznego myślenia i spostrzegawczością. W zestawie, który posiadamy były 2 oryginalne plansze z postaciami. Ale na stronie producenta można znaleźć i wydrukować  brakujące plansze dzięki czemu gra dłuuugo jeszcze nam się nie znudzi.



Nieśmiertelny "chińczyk". Córka gra z nami tylko przez pierwsze 30 minut..."długaśna" jak to mówi Łucja, ale wymieniam także ją, bo od czasu do czasu przecieramy na niej kurz.


I ostatnia pozycja, której nie mamy, ale znalazła się na mojej tegorocznej liście życzeń. Byłam grzeczna więc...

 
zuza










Brak komentarzy :

Prześlij komentarz